Strona:Stanisław Grochowiak - Ballada rycerska.djvu/16

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.

    Z tej to bajki wyrósł prosto smrodliwy ogarek,
    Kwaśna zupa na talerzu, zgnieciony ogórek,
    Gwizd syreny w ciemnym mieście, co urąga światłu,
    Z tej to bajki wyrósł prosto Ska — Syn — and Co...

    I dlatego, Czytelniku, aż nad wyraz czule
    Mówię wyraz wyświechtany, zużyty na słupach —
    Mówię słowo najpiękniejsze: rzeczownik Socjalizm.
    Socjalizmu... Socjalizmem... Zwykły socjalizmie!