Strona:Stanisław Czycz - Ajol.djvu/202

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


wprawdzie nieudolnie, to może byłoby trzy; te trzy punkty zebrane w kupę mają może jakiś akcent humorystyczny ale chyba nie aż taki żeby pękać od śmiechu; wariaci śmieją się z bądź czego. Zresztą już się uspokoił. — Czyś ty mi powiedział „nie” że nie wariat czy że nie pederasta?
Podczas gdy tyle butów, tyle butów, tam teraz tyle, tyle butów tyle butów, — może i nie wariat a tylko trochę bezmyślny, — tyle butów,
żeńskich i męskich° ° °
i nijakich. I nowych. Rozwleczonych po dymiących horyzontach, co?
Co?
i dymiących płonących razem z tymi horyzontami, i nikomu tam już niepotrzebnych. — Gówno.