Strona:Stanisław Czycz - Ajol.djvu/185

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


bardzo bym chciała żebyś widział te obrazy, na wyobrażenie jakieś słabe przybliżenie przesyłam Ci fotografię.
Nie mogę już mieszkać w domu, matka moja boi się mnie, wyczuwalne to bardzo, i może pozornie absurd co teraz powiem — jeszcze bardziej przykuwające mnie do niej — stwarzają się nowe zależności — na takich jak bym powiedziała zakrętach to podskórne głębsze to co najbliżej mną jest wyraźnieje.
Bardzo Cię chcę zobaczyć a szron już nocą obejmuje drzewa.

Te teraz notatki umieszczone są w tym miejscu bo w dalszej części listu jest jeszcze o pewnych sprawach w nich poruszonych, choć chyba nie jak nawiązywanie do tych notatek — zaopatrzonych dopiskiem posyłam jeszcze te z lipca czy sierpnia notatki uwagi skierowane do siebie? Ciebie? Posyłam nienaruszone jedne z wielu nie wysłanych, nie wiem na ile tendencyjne ale może jest w nich jakaś cząstka prawdziwości — one gdy ostatecznie dołączone do listu to chyba już po napisaniu go całego.
Odpowiedzi na pewne podsuwane mi przez Ciebie pytania, odpowiedzi które miały chyba stanowić konfrontację z Twoim widzeniem tego czy też a właściwie chyba głównie z Twoim widzeniem tego u mnie (z Twojej — w niektórych wypadkach — pamięci rzeczywistości uboczny zachowany produkt) i w ten sposób być może osąd mnie, myślę więc w związku z tymi odpowiedziami chaotyczne to były sygnały bez względu na to czy próby odpowiadania wprost na pytania czy przez obrazy charakteryzujące, chaotyczne być może wbrew jakiejś mojej woli, te klimaty stopniowania plus zawsze dodatkowa dekoracja (przyczyna — niemożliwość całkowitego skupienia się i alergia na pewne zjawiska pogłębiająca lub zniekształcająca widzenie) także jąkanie jakby przestępowanie z nogi na nogę przycinanie warg zwrot też niekiedy w stronę bólu zwykłego fizycznego z którego tylko strzępki nie do przekazania (sprawa bólu fizycznego zupełnie zresztą osobny przypadek ze względu że niemożliwe jest sobie ból zapamiętać, fazy bólu, niemożliwe jest uzmysłowienie sobie, jedynie uszeregować tych