Strona:Stanisław Czycz - Ajol.djvu/186

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


parę martwych już danych, więc nawet kiedy pisałam do Ciebie ze szpitala z jakichś tam oparów to sam fakt że (już lub jeszcze) pisałam negował szczytową fazę) strzępki więc z tego u mnie samej a jeszcze przekazywanie tego komuś drugiemu to jak sprawność najnędzniejszego z silników jakiegoś parowego — 20% maksimum. Co mnie spowodowało (wolę niż skłoniło) do tej teraz próby scalania do powiedziałabym meblarstwa to pewna niechęć do moich listów wszystkich, nie w kategoriach jakiegoś żalu czy wstydu że taki ekshibicjonizm czy lęku że jakoś zostanie to użyte ile obraz mi się ciągle nakłada jeden i ten sam jakby zwielokrotnienie obsesja uzmysłowienie sobie że obserwacja mnie, to męczące jest, chociaż zdaję sobie sprawę że jakby — ja wiem? — nieodzowne już dla mnie w tej chwili, nie chodzi mi o to że nawyk ile że jest to proces postępujący i również dla mnie w pewien sposób odkrywający a też prowokujący.
Wracam, sprawa mojego brata — braciszka, mój stosunek do tego czysto emocjonalny (co już widać w „brat” „braciszek” gdy to tylko kuzyn) brak dystansu i stąd niemożliwość przeprowadzenia dowodu na starość (pisałeś że nie rozumiesz tamtego mojego jak i w ogóle określenia „młody starzec”), w przybliżeniu więc — nie chodzi mi że ominął „młodość” czy że koncentrat już lecz że momenty ułamki tej może i nietrafnie określonej „staruszkowatości” tego nic niedziwienia się, napisał mi w zimie krótko — „wierzę że jeżeli cierpienie jest silne to nie może być długie a jeżeli jest długotrwałe to nie może być silne”
tu ta notatka urwana. Notatka druga:
a dalej jeszcze nasuwają mi się pewne zamglone dotąd wiązania, myślę że istnieje jakaś prawidłowość w odwlekaniu moim pokazania Ci najistotniejszych jak myślę dla mnie spraw, jakieś rzeczywiście — zresztą uzasadnione — omijanie spraw wymagających ode mnie czułości tej precyzji no skupienia tego najlepiej zupełnego wyizolowania na które długo nie mogłam sobie pozwolić,
to rozprzężenie to powtarzanie w kółko: ognisko gdzie jest, źródło gdzie jest, ognisko, źródło, ognisko, i niewychodzenie poza ten krąg, niemożność przerwania tej