Strona:Sonety Shakespeare'a 1913.djvu/14

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


I nic mojego już mnie nie obchodzi,
Lecz w serce samo boleśnie ugodzi,
Gdy Szekspir wielki pije kielich wzgardy
Potwarzy hardej.

Gdym losu przeszedł okrutne koleje,
Gdym poznał snadnie, iż wszystko niszczeje,
I mnie się zjawił druh spowity w blaski,
Mąż pełen łaski.

Walczyłem mężnie przez wszystkie sonety,
Aby przed Śmiercią dobiegnąć do mety,
By wieki przetrwał wiecznie jasnym duchem,
Który był druhem.

Myślałem czasem: jeśli prądem płyną
Duch, myśl Szekspira duszy mej głębiną,
To poprzez polskie słowa i obrazy
Spłyną bez skazy.