Strona:Sielanki i inne wiersze polskie.djvu/113

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Babę o czterech zębach. Miło będzie na cię
Patrzyć, gdy przy niej siędziesz, jako w majestacie,

A ona cię nadobnie będzie całowała,
65

Jakoby cię też żaba chropawa lizała.


OLUCHNA.

Szczęście twoje, że odszedł starosta na stronę:
Wzięłabyś była pewnie na boty czerwone
Abo na grzbiet upstrzony za to winszowanie.

Słyszysz? jakie Maruszce tam daje śniadanie!
70

A słaba jest nieboga: dziś trzeci dzień wstała
Z choroby, a przedsię ją na żniwo wygnała
Niebaczna gospodyni. Takci służba umie:
Rzadko czeladnikowi kto dziś wyrozumie.

Patrz, jako ją katuje: za głowę się jęła
75

Nieboga: przez łeb ją ciął, krwią się oblinęła[1].
Podobno mu coś rzekła; każdemu też rada
Domowi[2]: Tak to bywa, gdy kto siła gada.
Dobrze mieć, jako mowią, język za zębami:

I my mu dajmy pokoj, choć żartuje z nami.
80

Żart pański stoi za gniew i w gniew się obraca.
Ty go słowkiem, a on cię korbaczem[3] namaca.


PIETRUCHA.

Dobrze radzisz. Mnie się on, widzę, nie przeciwi,
Ale lepszy z nim pokoj: co się często krzywi,

Złomić się może; przyjdzie jedna zła godzina,
85

A częstokroć przyczyną bywa nie przyczyna.
Dobry on barzo człowiek, by go nie psowała
Domowa swacha; ta go właśnie osiodłała,
I rządzi nim, jako chce, a on się jej daje

Za nos wodzić. Pod czas mu ledwie nie nałaje.
90
  1. oblinąć się — oblać się
  2. Przypis własny Wikiźródeł czyli: domówi, dopowie.
  3. korbacz — bicz