Strona:Sielanki i inne wiersze polskie.djvu/112

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Pozwolisz i naszemu dogadzasz znojowi;
A on zawsze: Pożynaj, nie postawaj, woła,
Nie pomniąc, że przy sierpie troj[1] pot idzie z czoła.
Starosto, nie będziesz ty słoneczkiem na niebie!

Wiemy my, gdzie cię boli; ale twej potrzebie
40

Żadna tu nie dogodzi, chociajby umiała:
Siła tu druga umie, a nie będzie chciała,
Bo biczem barzo chlustasz[2]. Bodaj ci tak było,
Jako się to rzemienie[3] u bicza zwiesiło.


STAROSTA.
Pożynaj, nie postawaj! I tybyś wolała
45

Inszego bicza zażyć; tylkobyś igrała;
Zażywaj teraz tego! Barzoć widzę śmieszno!
Pociągaj za inszemi, i zażynaj[4] śpieszno.


PIETRUCHA.

Słoneczko, śliczne oko, dnia oko pięknego!

Nie jesteś ty zwyczajow starosty naszego.
50

Ciebie czasem pochmurne obłoki zasłonią,
Ale ich prędko wiatry pogodne rozgonią;
A naszemu staroście nie patrz w oczy śmiele:
Zawsze u niego chmura i kozieł[5] na czele.

Ty rosę hojną dajesz, poranu[6] wstawając,
55

I drugą także dajesz. wieczor zapadając,
U nas post do wieczora zawsze od zarania:
Nie pytaj podwieczorku, nie pytaj śniadania.
Starosto, nie będziesz ty słoneczkiem na niebie!

Ni panienka, ni wdowa nie pojdzie za ciebie:
60

Wszędzie cię, bo nas bijasz, wszędzie osławiemy.
Babę, boś tego godzien, babęć narajemy,

  1. troi — potrójny
  2. chlustać — chlastać, uderzać
  3. rzemienie — rzemień
  4. zarzynaj.
  5. kozieł na czele — zmarszczone czoło
  6. poranu — rano