Strona:Sielanki i inne wiersze polskie.djvu/095

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Szczekają, i ktoś bije jakoby we wrota.
Folguj z tą kaszą, folguj! psi szczekać przestali:
On jest! koniecznie[1] on jest! węchem go poznali.
Będzie lepszy karany. Witać się go godzi,

Ale mu kęs wytrwajmy[2], aże się ochłodzi.
80

Zbiegał się; dobrze tak nań; kto nie chce po woli
Czynić, co nań przystoi, musi po niewoli.
Jeszcze ognia nie zgaszaj, jeszcze możne czary,
Pomożcie mi! niech moj żal nie będzie bez kary.

Pal te żyły, a mow tak: kurczycie się żyły.
85

Bodaj się tej łotryni członki tak kurczyły,
Jako się ta nieboga w sercu swym skurczyła,
Ktorej ona własnego męża omamiła.
Pomożcie mi krzywdy mej mścić się, możne czary,

Pomożcie! niechaj moj żal nie będzie bez kary.
90


Wlecz tę szmatę przez drogę, a mow: niech heclicy[3]
Tak zdrajczyną[4] paniej mej włoczą po ulicy,
Niech w jej piersiach ogniste kleszcze utapiają,
Niech jej plugawe[5] mięso sobakom miotają.

Pomożcie mi krzywdy mej mścić się, możne czary,
95

Pomożcie! niechaj moj żal nie będzie bez kary.

Sowo, ty hukasz w lesie, a hukasz daremnie!
A co łotryni robi; ma to być tajemnie?
Niechaj tak za nią wszyscy głosem twym hukają,

Niechaj ją wszetecznicą wszyscy[6] nazywają.
100
  1. koniecznie — nakoniec, wreszcie
  2. wytrwać — poczekać
  3. Heclicy — hycle, oprawcy
  4. zdrajczyna — zdrajczyni
  5. pługawe.
  6. wszysci.