Strona:Sielanki i inne wiersze polskie.djvu/080

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Nic dziw, że starzy młode lata wspominamy.
Wspomniejmy, jakie stroił Licydas zaloty.

Jakie Amintas. Miłość ma swoje kłopoty.
20


Licydas do Likory; ta trochę patrzyła
Krzywooko[1], lecz dobrą gospodynią była.
Amintas do Neery; siła było za tą
Posagu, bo się babką chełpiła bogatą,

I często nowe chusty sprawowała[2] na się,
25

I w śrebrnym na każdy dzień chodzywała[3] pasie.
Onej trefnie[4] żartować, onej w tańcu było
Rej wodzić, onej samej, co żywo, służyło.
Ledwie się o pułnocy do domu wracała,

Bo, jako jedynaczce, matka folgowała.
30

W ten czas była pognała kozy do chrościny;
Kozy w chrościnie, ona u gęstej leszczyny
Legła w chłodzie na trawie i smaczno zasnęła:
Wilczaszku! żeś tam nie był, strawka cię minęła.

Tamże pędził Amintas na pola przyległe,
35

A gdy do kupy zgania owce swe rozbiegłe,[5]
Tratił na śpiącą: co w nim za myśl w ten czas była,
Trudno trafić, a toli źle mu nie radziła.
Kto pragnie przyjaciela, wstydem[6] go nabywa.

Cnota nad zakazanie nie chce być skwapliwa.
40

Stanął tylko, by wryty; ona twardo spała.
A w tym trzoda, pasąc się, blisko nadchadzała.
On do trzody:
Owieczki, lekko następujcie.
Śpi tu piękna Neera, spania jej nie psujcie.

  1. krzywooko — zezem
  2. sprawować — sprawiać, kupować
  3. chodzywać — chodzić
  4. trefnie — dowcipnie
  5. rozbiegle.
  6. wstyd — cześć, niepokalaność