Strona:Selma Lagerlöf - Tętniące serce.djvu/249

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.

by swą Klarę Gullę wyrwać z rąk nieprzyjaciół i chciał dosięgnąć wpław statku.
Klara szła coraz to prędzej i prędzej. Cała miłość ojca od początku do końca objawiła się jej i stała teraz jasną. Chciała przed nią uciec. Nie mogła znieść onego uświadomienia.
— Tu we wsi każdy wie wszystko niemal o drugim! — ciągnął dalej Linnart, dotrzymując jej kroku bez wysiłku — Po śmierci Jana, oburzenie ogólne na was, Klaro Gullo, opanowało wszystkich. Ja sam nie uważałem was za godną dowiedzenia się ostatnich słów ojca waszego. Ale teraz wszyscy zmienili przekonanie. Ujęło nas to bardzo, żeście tyle czasu spędziła tam w przystani czekając na niego.
Klara Gulla zatrzymała się nagle.
— Stoję tam i czekam dlatego tylko, że się go boję! — wrzasnęła w odpowiedzi.
— Wiemy wszyscy, Klaro Gullo, żeście od dzieciństwa była prawdomówna i nie chciałaście wydać się lepszą! — odparł spokojnie — Ale my, ludzie tutejsi, rozumiemy was lepiej, niż wy sama siebie i nie tajno nam co się w słowach tych kryje. Niejeden z nas postąpił nie tak jak należy z rodzicami swemi.
Klara Gulla zawrzała takim gniewem, że chciała powiedzieć coś strasznego, ale słowa nie zjawiły się na jej ustach. Radaby była tupać i krzyczyć, by zmusić Linnarta do milczenia. I tego uczynić nie była w stanie. Nie widząc przeto innego wyjścia, obróciła się nagle i zaczęła co sił uciekać.
Linnart nie gonił jej. Powiedział co chciał powiedzieć i czuł się zadowolonym z pracy dokonanej tego dnia.