Strona:Selma Lagerlöf - Opowiadania.djvu/57

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


zainteresowanie. We wszystkich kościołach Rzymu modlono się o jego wyzdrowienie. Pisma zamieszczały obszerne sprawozdania o przebiegu choroby. Kardynałowie przygotowywali się już na wypadek nowego wyboru papieża.
Wszędzie żałowano blizkiego końca tego wspaniałego księcia kościoła. Obawiano się, że szczęście, które za Leona XIII. służyło sprawie kościoła, nie utrzyma się pod panowaniem jego następcy. Niejeden cieszył się nadzieją, że temu papieżowi uda się odzyskać Rzym i państwo kościelne. Inni marzyli, że połączy jedno z wielkich państw protestanckich z łonem kościoła, jedynie zdolnego uszczęśliwiać.
Z każdą chwilą niepokój i smutek ludu się zwiększał. Kiedy noc nadchodziła, wielu ludzi nie myślało wcale o tem, żeby spać, lecz szli do kościołów, które długo w noc były otwarte, aby lud mógł wstępować i modlić się.
Pośród tych modlących się tłumów była pewnie niejedna biedna dusza, która wołała:
— Panie Boże, weź moje życie zamiast jego. Niech on żyje, on, który tyle może zdziałać dla Twej czci; zgaś raczej mój płomyk życia, któ-rego nikt nie potrzebuje!
Ale gdyby anioł śmierci kogoś z tych modlących się wziął za słowo i nagle stanął przed nim z wyciągniętym mieczem, żądając spełnienia, ślubu, można sobie wyobrazić, jakby się zachował.