Strona:Selma Lagerlöf - Opowiadania.djvu/56

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


DŁUGOWIECZNOŚĆ PAPIEŻA.


Było to w Rzymie w początkach lat dziewięćdziesiątych. Leon XIII. był właśnie u szczytu poważania i sławy. Wszyscy wierni katolicy radowali się z jego zwycięstw i powodzenia, które było rzeczywiście wspaniałe.
Także dla tych, którzy nie pojmowali wielkich politycznych wydarzeń, było jasnem, że sprawa kościoła stała w rozkwicie. Każdy mógł widzieć, że wszędzie powstawały nowe klasztory, a pielgrzymki ciągnęły do Rzymu, jak za dawnych czasów. W wielu miejscowościach restaurowano stare, zniszczone kościoły, poprawiano malowidła, a skarbce kościelne napełniały się złotymi relikwiarzami i monstrancyami zdobnemi w dyamenty.
W tym właśnie czasie powodzenia ludność Rzymu zastraszoną została wieścią, że papież zachorował. Miało być bardzo źle z nim. Nawet krążyła wieść, że jest umierający.
Stan jego zdrowia był rzeczywiście w wysokim stopniu poważny. Lekarze papiescy wydawali biuletyny takie, że ledwo można było mieć jakąś nadzieję. Mówiono, że wiek papieża — a miał już wówczas lat 80 — prawie nie zdoła choroby przetrzymać.
Choroba papieża oczywiście wzbudziła ogólne