Strona:Selma Lagerlöf - Opowiadania.djvu/49

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
MARSZ WESELNY.




Opowiem wam piękną historyę.
Przed wielu laty miało się odbyć wspaniałe wesele w parafii Svartjso, w Warmlandzie, najpierw ślub kościelny, a potem przez trzy dni uczta weselna, a codziennie przez te trzy dni miały trwać tańce od wczesnego wieczora do późna w noc.
Ponieważ tyle miało być tańców, więc oczywiście było rzeczą bardzo ważną wystarać się o dobrego muzykanta. Gospodarz wesela, kmieć Nils Olofson, miał z tego powodu więcej troski, niżeli z czegokolwiek innego, muzykanta miejscowego bowiem nie chciał zaprosić. Nazywał się on Jan Oester, a kmieć wiedział doskonale o jego sławie, ale muzykant ten był tak biedny że nieraz w podartej kapocie i boso przychodził na wesela. A takiego oberwańca nie chciał kmieć mieć na czele orszaku weselnego.
Zdecydował się więc wysłać posłańca do muzykanta Marcina w Jossesprengel z zapytaniem, czy przyjdzie do niego grać na weselu.
Muzykant Marcin nie namyślał się ani chwili, lecz odpowiedział natychmiast, że nie przyjdzie grać do Svartsjo, ponieważ tam mieszka muzykant, który jest nierównie zdolniejszy od wszyst-