Strona:Selma Lagerlöf - Opowiadania.djvu/50

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


kich innych muzykantów w całym Warmlandzie. Póki tego mają, nie potrzebują zapraszać innego.
Kiedy Nils Olofson taką odpowiedź otrzymał, namyślał się znów przez dni kilka. Następnie posłał posłańca do miejscowości Storakilskirchspiel do muzykanta Olle Saby z zapytaniem, czy zechce grać na weselu jego córki. Ale i ten odpowiedział podobnie jak muzyk Marcin i prosił aby powiedzieć Nilsowi Olofsonowi, że jak długo w Svartsjo mają tak świetnego muzykanta, jak Jan Oester, on tam grać nie będzie.
Nie wypadało Nilsowi Olofsonowi pozwolić sobie na dyktowanie brania muzykanta, którego on mieć nie chce. Uważał, że właśnie teraz jest dla niego kwestyą honoru dostać innego muzykanta, aniżeli Jana Oestera.
W parę dni po otrzymaniu odmownej odpowiedzi od Olle Saby posłał parobka do muzykanta Larsa Larsona, który mieszkał na polanie w parafii Ullerud. Był to człowiek zamożny, posiadający własny dwór. Był mądry i roztropny, nie tak narwany, jak inni muzykanci. Ale i jemu, tak jak i tamtym, przyszedł na myśl Jan Oester i zapytał, dlaczego on nie będzie grał na weselu. Parobek Nilsa Olofsona uważał za najstosowniejsze odpowiedzieć, że Jan Oester w Svartsjo jest swój i że go codziennie można słyszeć. A skoro Nils Olofson sprawia takie sute wesele, to chce ludziom zaprezentować coś lepszego i rzadszego.