Strona:Selma Lagerlöf - Królowe Kungachelli.pdf/31

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


w muszle, wskutek czego woda wzniosła się wysoko, rozpryskując się w białą pianę.
Kiedy zawiał wiatr niepożądany, z odmętów wychodziły potworne wiedźmy i szczęśliwie przeprowadzały okręt królowej przez fale. Jedna popychała go ztyłu, drugie brały w zęby linę z traw morskich i zaprzęgały się do niego, jak konie.
Dzicy wikingowie, których król Olaf nie znosił w swym kraju z powodu ich przestępstw, podpływali do okrętu ze spuszczonymi żaglami i wzniesionymi toporami, chcąc rozpocząć walkę. Lecz, poznawszy królową, pozostawiali ją w spokoju, krzycząc w ślad za nią:
— Pijemy za twoje wesele, Wszechwładna!
Wszyscy poganie, mieszkający na wybrzeżu, podrzucali drwa na kamienne ołtarze i składali starym bogom w ofierze owce i kozy, by tylko strzegli Sygrydy, udającą się do króla Norwegji.
Kiedy królowa zboczyła ku rzece Nordre, tuż przy okręcie wynurzył się z fal król morza, wyciągnął swą białą rękę i podał jej dużą, wspaniałą perłę.
— Noś ją, Wszechwładna, — powiedział — by król Olaf pokonany został przez twą urodę i nie zapomniał cię nigdy!
Płynąc jakiś czas w górę rzeki, królowa usłyszała silny hałas i szum, robiący wrażenie wodospadu. Czem dalej — hałas stawał się silniejszy i królowa myślała, że zbliża się do miejsca jakiejś wielkiej bitwy. Lecz kiedy minęła wyspę i zwróciła w wiel-