Strona:Selma Lagerlöf - Królowe Kungachelli.pdf/105

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


bie o nas! Myśl o nas tak, jak my zawsze myśleć o tobie będziemy!
— Nie powinnaś wracać do domu! Nie powinnaś nas opuszczać! Przypomnij sobie, jaką niedawno złożyłaś przysięgę, krzywoprzysiężna! Czy słyszysz, jak lud cię wzywa z tamtego brzegu?
Ludzie ze Sturgordu tłoczyli się dokoła księżniczki i zagradzali jej drogę.
— Tylko poprzez nasze trupy wrócisz do domu! — wołali niektórzy.
A inni całowali tylko ręce księżniczki i prosili łagodnie, cicho:
— Zostań, nie opuszczaj nas!
Księżniczka widziała, że nie chcą jej zrobić krzywdy. Lecz biedny ten lud, wyczerpany wojną, nie wiedział, co ma począć. Kilka rąk chwyciło za uzdę konia, by go zawrócić z powrotem.
Księżniczka zatrzymała go sama, chociaż rozumiała doskonale, że może jechać dalej. Pośród tłumu znajdowało się kilku mieszkańców lasu oraz kilku wygnańców, którym przyrzekła swą opiekę. Jak szaleńcy wygrażali jej nożami, lecz w tejże chwili całowali kraj jej szaty.
Podniosła i opuściła bicz z okrzykiem:
— Precz! Precz!
Ujrzawszy to włościanie, odskoczyli od niej i jakby skamienieli z rozpaczy. Widzieli, że sama pogrążona jest w wielkim bólu i nie chcieli żebrać o litość.