Strona:Selma Lagerlöf - Królowe Kungachelli.pdf/104

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.

się i przyzywali swą Zwiastunkę Pokoju, Lecz ci, którzy stali bliżej, dziwili się i zapytywali:
— Gdzie ona jedzie? Gdzie jedzie?
Kiedy zaś zrozumieli, że pędzi w kierunku lasu, gwałtownie rzucili się za nią.
— Córko królewska, — wołali, — posłuchaj, co ci powie ta stara kobieta!
— Głowa trzęsie mi się ze starości, — powiedziała staruszka. — Czyż wojna ma mi teraz zabrać syna?
— Czy ty rozumiesz, córko królewska, — wołał tłum, — że w dolinie wszystkie drzwi będą znowu zamknięte? Znowu otworzą skrzynie ze zbroją! Włościanin pług z ziemi wyciągnie! Dlaczego zatykasz uszy? Musisz słuchać, słuchać, słuchać!
— Zwiastunko Pokoju, — krzyczeli goniący ją ludzie, — nie zasługujesz na imię, które nosisz! Zwiastunko Pokoju, nie ośmielimy się zasiać naszych pól! Zwiastunko Pokoju, córki nasze nie będą mogły wyjść zamąż w tym roku! Zwiastunko Pokoju, gdy spalą nasze domy, stare kobiety wzniosą na zgliszczach słup hańby, na którym wyryją twe imię! Zwiastunko Pokoju! Zwiastunko Pokoju!
Mieszkańcy Sturkordu pędzili tuż za nią. Wszyscy ci nieszczęśliwi zawodzili z jękiem:
— Zwiastunko Pokoju, przypomnij sobie o nas, kiedy zginiemy! Gdy uprowadzą nam bydło — przypomnij sobie o nas! Kiedy będziemy się mścili za nasze rodziny — przypomnij sobie o nas! Kiedy popełniać będziemy dzikie postępki — przypomnij so-