Strona:Selma Lagerlöf - Jerozolima cz. II.djvu/178

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


i światła, zaczęła budzić się do życia. Liście jej rozwinęły się; straciły swój szary kolor i stały się świeże i lśniąco zielone. A gdy to widział woziwoda i jego przyjaciele, zrozumieli, iż był tam na dole ogród rajski, który leży w ziemi pod Jerozolimą i spi, aż do chwili Sądu Ostatecznego, kiedy to wnijdzie na powierzchnię ziemi napo wrót w nowem świetle i nowym blasku“.
Oddechając ciężko, Gertruda po tych słowach upadła na poduszki.
„Kochana Gertrudo, męczy cię to zanadto, gdy tak wiele mówisz“, rzekła Betsy.
„Muszę przecie mówić, abyś zrozumiała, dlaczego właśnie w tej studni jest zawsze dobra woda“, westchnęła Gertruda, „ale historya moja dobiega już końca. Naturalnie, że nikt niebyłby uwierzył owemu człowiekowi, że był w ogrodzie rajskim, gdyby nie był przyniósł z sobą gałązki. Ona zaś niepodobną była do żadnego gatunku drzew, rosnących na ziemi, i dlatego przyjaciele jego chcieli szybko spuścić się również do studni, aby ujrzeć raj. Ale oto, woda wróciła do studni i chociaż ludzie ci najgłębiej zanurzali się, nie natrafili na grunt“.
„Tak, więc po woziwodzie owym, nikt już więcej nie widział raju?“
„Nie, nikt więcej i od tego czasu nigdy też woda nic znikła, tak że nikomu nie udało się do-