Strona:Selma Lagerlöf - Cmentarna lilja.djvu/12

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


w przeciwnym razie nic nie będzie z twoich zamiarów. Zaczniesz znów grać, gdy ja opuszczę ten pokój. Tyś tak przywykł do tego, że nie oprzesz się pokusie, dopóki będziesz miał skrzypce pod ręką. Nie dasz sobie z tem rady, jeśli ci kto nie pomoże. Ta namiętność zbyt już cię opanowała.
Gunnar się zasępił.
— Głupstwo! — rzekł.
— Nie, nie głupstwo. Odziedziczyłeś zamiłowanie do muzyki po twoim ojcu, masz tę namiętność we krwi. Od czasu, gdy rozporządzasz sobą, od czasu, gdyś przyjechał do Upsali, nic innego nie robisz, tylko grasz. Dlatego wybrałeś sobie to mieszkanie, abyś nikomu nie przeszkadzał grą. Ty sam nie zapanujesz nad sobą i dlatego — oddaj mi skrzypce.
— To prawda. Grałem i przestać nie mogłem, ale teraz rzecz inna. Teraz, gdy idzie o Münkshütte, moje gniazdo rodzinne jest mi droższe od muzyki!
Olin nie ustępował i domagał się stanowczo pozwolenia zabrania skrzypiec.
Gunnar zniecierpliwił się.
— A zresztą, cóż to pomoże? Gdy zechcę grać, to przejdę kilka kroków i dostanę inne skrzypce.
— Wiem o tem, odrzekł Olin, — lecz nie sądzę, aby każdy instrument był dla ciebie pożądany. Największą pokusą dla ciebie są — twoje włskie skrzypce. Oprócz tego radziłbym ci nie wchodzić