Strona:Selma Lagerlöf - Cmentarna lilja.djvu/103

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Razem z temi piosnkami padł na Gunnara strach, niewymowny, niewypowiedziany lęk, prześladujący duszę człowieka, który utracił rozum.
Gunnar przestał grać.
Nad siły jego było to uczucie. Skąd się to wzięło w pieśniach?
Podczas gry Gunnar miał oczy zamknięte, teraz otworzył je i ujrzał dziewczynę, słuchającą go w milczeniu.
Trzeba przeniknąć ten otaczający go mrok, za wszelką cenę!
Bezwiednie zapytał nieznajomej:
— Powiedz, kiedy ja to grałem?
Ingryda, słuchając gry, odczuła stan jego duszy. Trzeba się zdecydować. Czas, aby się prawdy dowiedział.
— Grałeś to po raz ostatni w domu, w Münkshütte.
Znów nowa zagadka.
Dlaczego ta dziewczyna mówi mu ty? Kto ona? nie jest chłopką, uczesana jak pani, suknię zaś nosi z płótna, utkanego w domu, lecz na szyi ma koronkowy kołnierzyk. Ręce ma maleńkie i białe, gładką cerę.
Wiejskie dziewczęta nie mają tak delikatnych rysów twarzy i tak wymownych oczu!
Skąd ona mnie zna i wie, gdzie mój dom?
— Jak się nazywasz i kto ty jesteś? — zapytał.
— Jestem Ingryda, widziałeś mnie poraz pierwszy kilka lat temu w Upsali i pocieszałeś