Strona:Rudyard Kipling - Zwodne światło.djvu/91

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


dzy. Nic mi dziś nie zapłaci za niektóre radości życia, na zawsze utracone, nic... Czy wiesz n. p., czem było podróżowanie na owym chińskim statku, przewożącym nierogaciznę, gdzie prócz chleba z powidłami nie dostawaliśmy nic innego do jedzenia, bo Ho-Wang znajdował, że szkoda dla nas lepszego posiłku? I chleb ten wreszcie czuć było chlewem, czuć chińską świniną. O, pracowałem ja w pocie czoła, umierałem z głodu, dzień po dniu, godzina po godzinie, dla dzisiejszego powodzenia. Osiągnąwszy je nareszcie, chcę wyzyskać, chcę zużyć do ostatniej okruszyny, dopóki tylko trwać będzie. Nie broń ich dobra. Niech płacą, niech płacą za partactwa nawet, skoro się na rzeczy nie znają.
— Czegóż to Wasza Królewska Mość raczy pragnąć jeszcze? Czy wolno wiedzieć, na co jej pieniądze te tak potrzebne? Palić nie mógłbyś już więcej, niż to czynisz dzisiaj; do picia nie weźmiesz się, mam nadzieję. Żarłokiem wielkim nie jesteś, ubierasz się ciemno. Gdym ci proponował nie dawno trzymanie konia, odpowiedziałeś mi, że miałbyś tylko wieczny z nim kłopot: kulałby, chorował i t. d... wolisz używać doróżki. Poza tem zaś nie jesteś dość szalonym, aby sądzić, że teatr, widowiska i wszelkie inne rozrywki, jakie za pie-