Strona:Rudyard Kipling - Zwodne światło.djvu/64

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


— W każdym jednak razie, mamy nadzieję, panie Heldar, iż nie zechcesz zrywać stosunku z nami?
Głównem zadaniem w życiu Dick’a było studyowanie ludzkich fizyognomii; i teraz więc nie spuszczał oka z mówiącego, śledząc bacznie wyraz jego rysów.
— Ten człowiek ukrywa myśl jakąś; chce mnie naciągnąć — rozumował w duchu. — Nie dam mu żadnej odpowiedzi, nie zwiążę się niczem, dopóki nie zobaczę Torpenhowa. Tu musi o duże rzeczy chodzić.
Pożegnał się więc i powrócił do swego ubogiego pokoiku, położonego w portowej dzielnicy miasta. Był to dopiero siódmy dzień miesiąca, który, jak to Dick pamiętał doskonale, trzydzieści jeden dni takich liczył! Trzeba było jednak czekać do pierwszego.
Przeżyć dwadzieścia cztery doby za pięćdziesiąt szylingów — zadanie to niełatwe dla człowieka o guście wyrobionym i zdrowym apetycie młodości. Rzeczą zaś mniej jeszcze przyjemną jest czynienie doświadczeń takich, gdy się kto znajdzie rzuconym samotnie wśród wielkiego mrowiska Londynu.
Mieszkanie, zajmowane przez Dick’a, zgodzone było siedm szylingów tygodniowo; pozostawał mu więc szyling jeden niespełna na