Strona:Rudyard Kipling - Zwodne światło.djvu/336

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


tak, jak boli rozpalone żelazo, przyłożone do rany niezagojonej.
Nie wolno mężczyźnie łączyć się bezkarnie z obcą i obojętną sobie kobietą. Okrutne wrażenie związków takich znają ci wszyscy, którzy w ramionach żon swych rozpamiętują jedyną a prawdziwą miłość całego życia. Odrzuciwszy ją niegdyś lekkomyślnie, lub odtrąceni przez nią, zachowują na zawsze wspomnienie, które później, w chwilach pozornego upojenia nawet, srogą staje się katuszą.
Myśli te utrwalały się z siłą najwyższego argumentu w duszy Heldar’a.
— Chociaż ty tego nie rozumiesz, Bess — mówił, podnosząc głowę, — Bóg jednak strasznym lecz sprawiedliwym jest sędzią, sędzią, który przemawiając do nas, nie gardzi bronią satyry. Zostałem słusznie ukarany; dobrze mi tak, bardzo dobrze! Torp jeden zdołałby mię zrozumieć; ale, prawda, wszak jago wybawiłem z rąk twoich. Niechżeż to zostanie policzone na moją korzyść tam, w górze.
— Puść mię pan! — wołała Bess z gniewem. — Puść mię!
— Poczekaj i na to przyjdzie kolej; wpierw jednak powiedz mi, czy chodziłaś kiedy do szkółki niedzielnej?