Strona:Rudyard Kipling - Puk z Pukowej Górki.djvu/207

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


— A jak to się robi? — spytał Dan. — Czy to coś podobnego do tatuowania?
— Nakłuwa się skórę do krwi, a potem się wciera różnobarwne soki roślinne. Allo był malowany na niebiesko, czerwono i zielono od stóp do głów i powiadał, że to należy do powinności ich religji. O tej swojej religji często nam opowiadał (Pertinax bardzo się interesował takiemi sprawami), a gdyśmy się dobrze z nim pokumali, opowiadał nam i o tem, co działo się w Brytanji poza murem. A działo się podówczas bardzo wiele poza naszemi plecami. Świadczę się światłością słoneczną, — dodał poważnym głosem, — że niewiele było takich zdarzeń, o którychby ci mali ludzie natychmiast nie byli powiadomieni. Allo opowiedział mi o tem, jak to Maximus przeprawił się do Galji, ogłosiwszy się w Brytanji cesarzem, i jakie wojska i jakie zastępy wychodźców z nim podążyły. Do nas na Wał te wiadomości dotarły dopiero po upływie dni piętnastu. Potem on nam opowiadał, jakie wojska brał z sobą co miesiąca Maximus, by pomagały mu w zdobywaniu Galji — a przekonywałem się, że podane przez niego liczby zawsze były ścisłe. Opowiem wam jeszcze jedną rzecz dziwną...
Oplótł dłońmi kolana i oparł głowę o brzeg leżącej poza nim tarczy.
— Późnem latem, gdy zaczynają się pierwsze przymrozki, a Piktowie wykurzają pszczoły z barci, wzięliśmy kilka młodych ogarów i pojechaliśmy