Strona:Rudyard Kipling - Puk z Pukowej Górki.djvu/170

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została skorygowana.

    — Aquae Sulis! — powtórzył. — Najlepsze kąpielisko w całej Brytanji! Powiadano mi, że lepszych łaźni niema nawet w Rzymie. Rozmaite tłuściochy i pasibrzuchy siedzą tam godzinami w gorącej wodzie, plotkując i rozprawiając o polityce. Po ulicach maszeruje gwardja, towarzysząca wielkim wodzom, albo posuwają się w lektykach wysocy dostojnicy, za którymi kroczy oddział posępnych liktorów. Można tam spotkać wróżbitów, złotników, kupców, filozofów, ptaszników, arcy-rzymskich Brytyjczyków, arcy-brytańskich Rzymian, obłaskawionych dzikusów, co udają ludzi cywilizowanych, dalej kaznodziejów żydowskich i... o, wiele jeszcze innych ciekawych rzeczy. My młodzi, rzecz zrozumiała, nie interesujemy się polityką i nie mamy podagry, ale ponieważ spotykamy tam wielu do nas podobnych, przeto nie nudzi się nam bynajmniej.
    — Gdyśmy się tak tam bawili niefrasobliwie, moja siostra poznała syna jednego z urzędników z zachodniej części kraju — i po roku została jego żoną. Mój brat młodszy, który zawsze miał upodobanie do różnych ziół i korzonków, zawarł znajomość z naczelnym lekarzem jednego z legjonów, stojących w Grodzie Legjonowym, i postanowił zostać lekarzem wojskowym. Ja uważam, iż zawód ten niezbyt jest godny człowieka wolnourodzonego, ale ostatecznie... nie mogę odpowiadać za poglądy młodszego brata. Pojechał tedy na studja lekarskie do Rzymu i teraz jest naczelnym lekarzem jednego z legjonów, stojących