Strona:Rudyard Kipling - O człowieku, który chciał być królem.djvu/26

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


dnością i jak się patrzy i jeżeli na jednego przyjdzie bieda, to drugi musi mu pomagać.
Podpisane przezemnie i przez ciebie dziś.
Peachey Taliaferro Carnehan.
Daniel Dravot.
Obaj gentlemani w ogólnych zarysach.
— To ostatnie może nawet jest niepotrzebne — rzekł Carnehan, rumieniąc się skromnie — ale to robi lepsze wrażenie. Teraz wiecie już z jakiego rodzaju włóczęgami macie do czynienia — bo my jesteśmy włóczęgami, dopóki się nie wydostaniemy z Indyj — ale czy nie myślicie, że który z nas podpisałby taki kontrakt, gdyby to nie było na serjo? Wyrzekliśmy się przecie dwóch rzeczy, stanowiących całą wartość życia.
— Nie sądźcie, że znacznie dłużej będziecie się mogli cieszyć tem życiem, jeśli spróbujecie urzeczywistnić ten idjotyczny pomysł. Nie podpalcie redakcji i wynieście się przed dziewiątą — rzuciłem na pożegnanie.
Zostawiłem ich pochylonych nad mapami i robiących notatki na odwrotnej stronie kontraktu.
— Przyjdźcie jutro na pewno do seraju! — zawołali za mną.
Seraj Kumharsen jest wielką, kwadratową kloaką ludzkości, gdzie się przeprzęga konie i wielbłądy Północy. Można tu znaleźć wszyst-