Strona:Rudyard Kipling - O człowieku, który chciał być królem.djvu/27

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


kie narodowości Azji Centralnej i większość narodowości Indyj właściwych. Balch i Buchara spotykają się tu z Bengalem i Bombajem i starają się wzajemnie okpić. Można tu kupić kucyki, turkusy, koty angorskie, juki, owce o tłustych ogonach i muszkat, a wiele dziwnych rzeczy można dostać zadarmo. Udałem się tam po południu zobaczyć, czy moi przyjaciele mają zamiar dotrzymać słowa, czy też może leżą tam gdzie na śmierć pijani.
Jakiś kapłan ustrojony w strzępy wstążek i łachmany, uroczyście podszedł ku mnie, potrząsając poważnie dziecinną grzechotką z tektury. Za nim szedł jego służący, uginając się pod ciężarem koszów z brudnemi zabawkami. Ładowali je obaj na dwa wielbłądy, a mieszkańcy seraju przyglądali się temu, wybuchając głośnym śmiechem.
— Ten kapłan jest obłąkany — odezwał się do mnie jakiś handlarz koni. — Wybiera się do Kabulu i chce sprzedać zabawki emirowi. Emir obsypie go zaszczytami, albo go każe ściąć. Przybył dziś rano i wciąż warjuje.
— Nad pozbawionymi rozumu czuwa Bóg — wyjąkał w łamanem „kindi“ Usbeg o płaskiej twarzy. — Oni przepowiadają przyszłość.
— Gdyby mi byli przepowiedzieli, że moją karawanę już w cieniu Przełęczy ogarną Szin-