Strona:Respha.pdf/49

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


A tak samo — czy śpiewał, czy grał, czy pląsał — nie mógł inaczej czynić, bo to w nim coś gra, śpiewa, tańczy. Z weselem i trąbieniem prowadząc skrzynią Bożą z domu Obedodom a do swego — król skakał, pląsał, nucił i grał. A gdy córa Saulowa Michol wymawiała mu brak godności i powagi królewskiej, on tem bardzo był zdziwiony.
— Przed Panem grałem, zawołał — i będę grał przed Panem.
To sam o odpowiedziałaby jaskółka, konik polny, lub szumiące kłosy, które też dzwonią i szumią Panu. I ta bezpośredniość to był najcenniejszy w nim djament.
Ale spojeń w nim było wiele a w spojeniach kruchość.
...Już rok trzeci mdlała ziemia judzka w udręce suszy. Gorące podmuchy lata wyssały z niej resztki wilgoci. Nadszedł zwykły czas deszczów lecz ani jedna kropla dżdżu nie padła na wyschłą pierś Kanaanu. Pomdlały macice winne i rodzić przestały. Mdłe źdbła jęczmionów wychyliły się z spiekłej roli i pożółkły nie zawiązawszy kłosów. Łań, co na polu porodziła, opuszczała z jękiem swe młode bo nigdzie trawy dla nich nie było. Osły, wystawając po wysokich miejscach, nozdrzami chwytały powietrze i wysuwały z pysków spiekłe języki. Błędnie, zdziczałem okiem, rozglądały się woły po