Strona:Respha.pdf/48

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


gosławieństwo dla siebie wyjednać, albo kaja się w prochu.
Ale duszą poety on istotnie wyczuwał Boga, widział go, dotykał usty i duszą, otwierał przed nim wszelkie swe skrytości, opowiadał mu wszystko — do najdrobniejszych frasunków, cieszył się jak dziecko łaskawym uśmiechem, łkał gdy Pan się zasępił. „Boże, mój Boże — czemuś mnie opuścił“. I przecudne miał widzenie tej potęgi: „Któryś zasklepił na wodach pałace swoje, obłoków miast wozów używasz, na skrzydłach wiatrowych chodzisz...“ A Bóg to już wiele był łagodniejszy od Samuelowego. Znał litość „ojca nad dziatkami“ bo „zna, cośmy za ulepienie, pamięta żeśmy prochem“. Pełen troski tkliwej o wszystko, od zwierza polnego by miał gdzie ugasić pragnienie, do cedrów Libanu, które nasadził; dzikim kozom i królikom ten Pan dobrotliwy obmyśla ucieczkę; słyszy ryk głodnych lwiąt... Umiał krół Dawid wielbić, prosić, przepraszać i dziękować, ale czasem zdolen był i bezinteresownie zatęsknić do ochłody czystych przybytków Pańskich. „Wszak ci i wróbel domek swój znajduje i jaskółka gniazdo swoje, gdzie ptaszęta pokłada — u ołtarzów twoich. Albowiem lepszy dzień w sieniach twoich, niż gdzie indziej tydzień“. Modlenie było w nim.