Strona:Respha.pdf/200

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


zamieszkującem w pustce lecz niemniej groźnem, gdyż jeśli pozwolimy na najmniejsze skurczenie dobra, napłynie w to miejsce pustki tej ciemność i chłód. Ponieważ umie się kryć i przystrajać, więc walka z niem jedna — światło. Patrzmy w swoją duszę, czy tam go niema, a potem wyświecajmy go zewsząd — zrywajmy togi sędziów, profesorskie oznaki, mnisie kaptury, świętokradzkie krzyże, wołając wielkim głosem — patrzcie, co tam było! Bo chamstwo nie zasługuje na przebaczenie i litość i jako przeczenie dobru nie może być cierpiane. Chamstwo godzi zawsze w wolność myśli i chętnie zezwoli na wyuzdaną swobodę ciała byle uciąć mu myśl; godzi przedewszystkiem w wasze ja; nienawidzi waszego ja i musi je kopnąć, zranić w ten lub inny sposób. Chętnie bym jako deszcz rzeźwił sprawiedliwych i niesprawiedliwych, występnych, upośledzonych i okaleczonych, lecz widząc tam w dole uznojony łeb chama, wróciłbym kropla po kropli do chmury.
Przeciw stawieniem najprostszem chamstwa jest obecność zmysłu poszanowania innych. Mogę nie umieć trzymać rąk i nóg by nie zawadzały innym, a jedząc mlaskać językiem, lecz rychło wyczuję, że komuś sprawiam przykrość, to zaś skłoni mnie do poszukiwania doskonalszych form współżycia, usuwających w zajem ne urażanie siebie. I to samo