Strona:Respha.pdf/133

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


swego wcielania nie może przestać być dobrem. Gdybyśmy raz zdali sobie z tego sprawę, nie próbowalibyśmy czystej idei wcielać w życie przy pomocy haniebnych środków. Psychologicznie można w zupełności zrozumieć niecierpliwość i pośpiech ludzi znękanych swoją czy cudzą niedolą (czasem tylko ambitnych, marzących o królewskim geście, któryby zmienił wygląd świata), gdy odrzucają środki pewne lecz powolne i imają się gwałtownych. Cóż kiedy ta niecierpliwość jest bezcelową i w skutkach podobną do drapania po miejscu dotkniętem egzemą. Jest nadto zbrodniczą, gdyż zabija ideę. W prawdzie w czystej idei tkwią pierwiastki nie mogące uledz zagładzie, ale idea, jako coś czynnego, rzuconego w wir społeczny, gdzie ma coś osiągnąć, zdziałać, stworzyć — umiera bezpowrotnie; niezniszczalne zaś jej pierwiastki — by mogły znów odegrać rolę czynną — muszą przejść przez nową, czystą retortę i wyłonić się w nowej, nieskalanej postaci. Ujęliśmy niezłomność praw fizycznych, czy podobna, byśmy ująć nie mogli niezłomności moralnych.
Prócz bezwzględnego niezgadzania się na zło — tkwi w dobrem równie bezwzględny nakaz. Odkąd w świadomości człowieka zarysowało się dobro, którego zaczątki prześliczne widzimy wyraźnie u zwierząt, przy pewnej zaś uw adze dostrzeglibyśmy i u roślin, duch jego zyskał prężność, pnącą się ku pełni