Strona:Respha.pdf/132

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


pować po sprawach ludzi; co mówić o krzywdzie psa, gdy słychać łkanie człowieka; rzeczy społeczne, wciąż jeszcze nie rozwiązane praktycznie, są tej wagi, iż rozpraszać uwagę i rozstrzeliwać wysiłki w innych kierunkach jest nieomal zbrodnią, rzeczy zaś duchowe nie wydaje się by były w bezpośredniej zależności od sprawy spożywania befsztyku lub łagodzenia zajadłości walczących o byt gatunków i osobników zwierzęcych. Przedewszystkiem człowiek! Tak. Co prawda, wolałbym powiedzieć, przedewszystkiem Bóg, ale w sprawie osiągnięcia dobra — nieodłączność Boga od człowieka jest tak widoczną, że byłby to spór o słowa. Więc przedewszystkiem — człowiek i właśnie dlatego poprzedni pogląd nasuwa wątpliwości.
Czy my w istocie zdajemy sobie sprawę z natury dobra? Z bezwzględnej niemożności jednoczesnego w mieszczenia dobra i zła; że dobro ani złemi środkami osiągnąć się nie da, ani zezwolić na spółrzędność zła nie może. Lecz jeśli zło przerasta wszelką możliwość pokonania go i walka z niem staje się tylko utopijną? Takiego wypadku nie może być, gdyż zło sam o w sobie nie istnieje, jest tylko nieobecnością dobra, chaosem skotłowanych mar i widm, które takiem zostaje, póki nie spłynie weń dobro. Jak byt nie może być niebytem, podobnie dobro w żadnej swej cząstce, na najmniejszej przestrzeni