Strona:Rabindranath Tagore - Pieśni ofiarne.djvu/51

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


22.

To moja rozkosz — u wrót koło drogi
Siadać i czekać, kiedy chmur załogi
Ze światłem walczą, kiedy deszcz szeleszcze,
Złotego lata przynoszący dreszcze.

Posłowie z nieba ulewnym pokotem
Do nóg mi padną — i śpieszą wzdłuż drogi, —
I znowu światło rozelśni się złotem,
I zaraz wietrzyk oznajmi się błogi.

Od rannej zorzy i tak aż do zmroku
Siedzę i czuwam, i serce me słodzę —
Bo wiem, że spłynie ta chwila z potoku,
Kiedy znienacka ujrzę Cię na drodze.

W przerwach się śmieję i śpiewam niepłonny —
Chwilami powiew zapowiedzą wonny...