Strona:Rabindranath Tagore - Pieśni ofiarne.djvu/42

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


17.

Sen, który spływa na oczy dziecięcia,
Wiecie, z jakiego urodzon zaklęcia?...
Ach, to jest szmerek, co żywie i mami
W krainie czarów, wiecznie roześnionych,
Pośrodku cieniów lasu, oświetlonych
Świętojańskiemi mrocznie robaczkami:
Tam wiszą pąki dwa trwożne zaklęcia,
Ztamtąd spływają na oczy dziecięcia.

Uśmiech na ustach śpiącego dziecięcia,
Wiecie, z jakiego urodzon zaklęcia?...
Młodego promyk to miesiączka, który
Jesiennej trąca skraj niknącej chmury —
I pierworodny rajski uśmiech z wianka
Snów umytego rosami poranka:
Ztamtąd spływając, pomny zniebozdjęcia,
Igra na ustach śpiącego dziecięcia.

Świeżość rozkoszna na ciałku dziecięcia,
Wiecie, jak długie ma dzieje poczęcia?...