Strona:Rabindranath Tagore-Sadhana.djvu/234

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
236
R. TAGORE: SĀDHANĀ

że na błędnej drodze są uczeni, jeżeli starają się wzmianki i dane przechowane w tekstach powiązać w taką całość, ażeby z niej logicznie wynikała konieczność tych właśnie a nie innych poglądów. Bo wszystko to stanowi bardzo nieznaczną cząstkę kamyków, które się składają na całość mozajki. Prawda, że ten kamyk przechodzi w odcień tamtego, a ów znowu zgadza się z krawędzią z innym. Ale gdybyśmy je nawet wszystkie w rękach mieli, nie przygarść ułamków, to jeszcze nie odpowiemy na pytanie, dlaczego ułożyły się w taki a nie inny obraz. Nie odpowiemy, bo sami nosimy w duszy obraz bardzo różny i odmienne obrazy wykładamy zawsze wedle swego. Lepiej wprost przyznać, że nie wiemy dlaczego pomysły upaniszadowe są takie a nie inne. W części tylko możemy się domyślać powodów. Podałem je wyżej pokrótce. Niewyjaśnionym pozostaje powód najważniejszy, t. j. indywidualność indyjska, która się wyrabiała w ciągu wieków pod wpływem rozmaicie skojarzonych czynników, niektórych znanych i wielu nieznanych, aż wreszcie ułożyła się w obraz psychiczny — nam obcy, bo różny — którego odbiciem jest myśl Upaniszadów.