Strona:Poezye oryginalne i tłomaczone.djvu/158

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została przepisana.

    Może-ć twój wierszem mówić dowcip żyzny,
    I z teraźniejszym i z upadłym Rzymem;
    Ale ty pomniąc prostotę ojczyzny,
    Mów z nią domowym nieprzewoźnym rymem,
    I swojéj matce nie zadaj tej blizny,
    Żebyś językiem miał pisać pielgrzymiem,
    Bo ona widząc rym twój tak przebrany,
    Śmie swoje nad Rzym przekładać Słowiany.

    Jakoż raz tylko usłyszawszy ciebie,
    Zapomniał Parnas mówić po łacinie;
    Muzy po polsku piszą i ty, Febie,
    Polskie grasz tańce niebieskiej drużynie.
    Skądeś tak wieki i po swym pogrzebie
    Zniewolił, Janie, że co tobą słynie,
    Dziękuje-ć, że w nim twoje prace wyszły,
    Przeszły-ć zazdrości, zadziwi się przyszły.



    200. Praktyka.

    Ledwie mię pierwsze okryło powicie,
    Ledwie mi prządka niełaskawe życie
    Zwijać poczęła, kiedy spadszy lotem,
    Kupido wygnał Parki z kołowrotem.
    „Ja sam, powiada, przy życia zaczęciu,
    Wieszczbę nowemu zaśpiewam dziecięciu.
    Dziecię, niż usta twoje przejdzie strawa,
    Słuchaj swej doléj, ucz się mego prawa;
    Jeszczeć mech jagód nie osiedli nowy,
    Kiedyć przybiorę niezbyte okowy,
    I w takie oddam wolność twoje ręce,
    Że sam powinien będziesz swojej męce,
    W ręce tej panny, którą bez różnice
    Godną osądzisz niebieskiej łożnice,
    A ty zaś u niej będziesz i nad bogi,
    Nad wszystkie skarby i nad zdrowie drogi;
    Z jéj gładkiej twarzy i czarnej zrzenice
    Będę-ć posyłał do serca tęsknice.
    Cóż płaczesz, dziecię? zachowaj te trele
    Dojrzalszym latom, gdy przyczyn tak wiele
    Będziesz miał płaczu, jako liścia w lesie,
    I jako piasku kręty wicher niesie.