Strona:Poezye cz. 2 (Antoni Lange).djvu/190

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


spełnienie mego pragnienia pieśni — zakończenie moich walk ze stawaniem się mej pieśni.
Narodzi się wówczas pieśń moja — pieśń absolutna.
A w pieśni tej będzie cisza i spokój — i osamotnienie ducha najwyższe.
Kiedy chcesz dobrze obejrzeć miasto — wyjdź na wzniesienie — po za jego mury.
Kiedy chcesz dobrze okiem objąć ziemię — unieś się w błękity — po za jej granice.
Gdyby z innej planety zestąpił na ziemię wieszcz i gdyby językiem nieznanym opiewał inne słońca i inne niebiosa — światby się zdumiał, lecz nie pojąłby jego pieśni.
Taką będzie pieśń moja — samotna i niedostępna, jakby na innej urodzona planecie — jakby inne niebiosa i inne słońca opiewała. Ludzie z podziwieniem słuchać jej będą, ale nikt jej nie pojmie.
A jednak pieśń ta będzie pieśnią ziemi.
Będzie to pieśń sama w sobie — sama w sobie świat stanowić będzie.
I kiedy podziw przeminie — ludzie ją pojmą i zobaczą, że ta pieśń jest słowem, »z którego wszystko wypływa«, że ta pieśń jest początkiem i końcem, że zawiera wieczność i nieskończoność, że jest jako milczenie wieczne przeznaczeń i wrzawa wszystkich plemion, jakie są i będą; jako łuna ognista, co płynie drogą komet przez świata przestwory; jako życia wir nieustający — i niewyczerpany...
Jako jedna linia — jeden dźwięk — jedno słowo...
Jako zbratanie ciała i ducha, nieba i ziemi, życia i śmierci, człowieka i żywiołów...
Jako zbratanie najwyższe ruchu i równowagi.
Jako Bóstwo, jako Natura, jako Życie, jako słowo słów — Miłość.