Strona:Poezye cz. 2 (Antoni Lange).djvu/189

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Moja pieśń jest jako pragnienie i stawanie się pieśni wiecznej, pieśni doskonałej, pieśni nadludzkiej i nadziemskiej; jako pragnienie tej pieśni wiecznej i jako walka z tą pieśnią wieczną.
Moja pieśń urodziła się w naturze i w ludzkim ulu — i w piersi człowieczej, ale walczy z naturą i z ludzkim ulem i z piersią własną.
Walczy, ale wraz dąży do zbratania z naturą, do rozlania się w ludzkim ulu, do ukojenia piersi mojej.
Moja pieśń — to walka i męczeństwo, to pragnienie i stawanie się pieśni.
Wysłuchaj mnie, o bogini na szczycie góry niebotycznej, użycz mi swoich łask, daj ukończyć walki, daj mi spełnić pragnienie moje, daj mi kres ostateczny stawania się mej pieśni, abym ujrzeć mógł oblicze twoje!
Wysłuchaj mnie, o bogini! daj mi zerwać ze siebie wszystkie rzeczy zmienne i przemijające — daj mi zapomnienie wszystkich trosk i namiętności ziemskich — daj mi iść w samotność niedostępną nikomu!
Daj mi ulecieć daleko i wysoko — skąd cały wszechświat jednym rzutem oka dostrzedz można, gdzie promienieje to tylko, co jest wieczne — i niezmienne — i nieśmiertelne!
Jedna linia — jeden dźwięk — jedno słowo.
Melodya nieznana — kształt bez form — słowo, »z którego jest wszystko.«
Unieś mię tam, o bogini!
Unieś mię tam wysoko i daleko — ku sobie — ty doskonała i wieczna! unieś mię, a narodzi się moja pieśń prawdziwa.
Tuż — tuż koło niej jestem, ale jej ująć nie mogę!
Moja pieśń prawdziwa — pieśń, która się staje —