Strona:Poezye cz. 2 (Antoni Lange).djvu/134

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Jęki się tłuszczy zrozpaczonej zlały:
Gdy rewolucyi ogniste sztandary —
Skroś wrzawę ludu i zemsty kindżały —
Krwią przesiąknęły krew bożej ofiary,
Wiążąc glorję tworzenia i zniszczeń pożary.

Tą nieśmiertelną ciszą i nadzieją
I tym wybuchem piekielnym wstrząśnięci,
Hamlety w wiecznych zwątpieniach się chwieją
I krzyż i pożar — mają wciąż w pamięci.
Dwojgiem wahadeł w obie strony gięci,
Stracili woli potężne żelazo;
Omdlałe ramię drga przeciwko chęci —
Marzenie tylko życia ich oazą —
Tak idą, raniąc ziemię swoich tchnień zarazą.

Słuchajcie bracia, co w dziwnej niemocy
Swą utajoną trawicie potęgę:
Nad wami stoją bogowie wysocy,
Łzy wasze niżą na niebieską wstęgę,
A smutki wasze zapisują w księgę —
I, gdy uderzy ich woli godzina,
Rzekną: odwieczną spełniając przysięgę,
Z czoła ludzkości starli znak Kaina
Ci, co bili się w piersi, mówiąc: Moja wina!

Ja wam opowiem nowiny serdeczne,
Jak rozsmętniona dusza płacze we mnie:[1]
Są w mojem sercu jakieś łzy odwieczne,
Ach — łzy nie moje — łzy, które tajemnie

  1. Io vi dirò del cuor la novitate,
    Come l'anima triste piange in lui.(Dante)