Strona:Poezye cz. 2 (Antoni Lange).djvu/119

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


I opuścił siostry młode,
I dziewczynę, jak jagodę.
Powędrował w świat daleki,
Gdzieś, za góry, lasy, rzeki...
Płynie woda po strumieniu,
Siedzi dziewczę na kamieniu,
Podumała, zapłakała,
Białe rączki załamała.
*     *     *
A po lesie, ciemnym lesie,
Płanetnika zły duch niesie.
Niesie, niesie na bezdroża,
Na bezdroża, na pomorza.
Dąb się chyli do leszczyny,
Chłopiec biegnie do dziewczyny,
A płanetnik w lesie szuka,
Czego ptak mu nie wykuka...
Coś mu tęskno na tej ziemi,
Źle mu między rodzonemi,
Sam ze sobą w wiecznym boju,
Nie zna ciszy i pokoju.
Nie zna świata przed oczami,
Szuka świata za chmurami,
Za chmurami błękitnemi,
Obłokami dalekiemi...
Wszystko dziwnie gra mu w świecie,
Las i woda, łan i kwiecie...
Słyszy pieśni niewiadome,
Widzi rzeczy niewidome,
I tak błądzi na wsze strony,
Opętany, zamówiony,