Strona:Poezye cz. 2 (Antoni Lange).djvu/120

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Och, już pewnie wiedźma jaka,
Zamówiła nieboraka,
Zamówiła go szalona
Czarodziejka dziwożona.
*     *     *
Aż na owy bezprzytułek,
Rozbudził go głos kukułek:
Kukaj, kukaj, kukaweczko,
Niechaj tęskni za dzieweczką,
Niechaj tęskni, niechaj płacze;
Za swe lata, swe tułacze,
Żeś zapomniał łez dziewczęcia,
Żeś opuścił jej objęcia,
Że rozdarłeś serce swoje,
I na dwoje i na troje.
I, żeś wszystko, co drga w łonie,
Oddał wiedźmie dziwożonie,
Będziesz tęsknił całe lata,
Póki świata i zza świata.
*     *     *
O, gdzie kończy się bezdroże?
Padła chmura w sine morze,
Wiedźma troska w serce młode...
Czy odnajdę srebrną wodę,
Czy odnajdę tę kalinę,
Gdziem widywał swą dziewczynę?
I przystanął w szczerem polu,
W szczerem polu na podolu,
A tam smutne ptaszę śpiewa,