Strona:Poezye cz. 1 (Antoni Lange).djvu/169

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


II.

Nieruchoma potęgo, wieczny, niezmienny krysztale,
Liczbo, treści bez form, duchu bez twarzy i ócz,
Córo praw wiekuistych, co w wiekuistej swej chwale
Dały ci światów rząd — i nieskończonych bram klucz!

Matko ruchów słonecznych, co po niezmiennych orbitach
Płyną w otchłanną dal — koleją elips i kół!
Złoty wieków zegarze, gwiazdami lśniący w błękitach,
W tobie zamyka duch — swej nieskończoności pół.

Fundamencie zawisłej w srebrnych obłokach wieżycy,
Ty, co w piersi masz bronz — i nieomylną masz dłoń!
Myślicieli pochodnio, lśniąca na wieków tablicy —
Oświeć badawczy mózg, światło swe zlej na ich skroń!

Gwiazdo, promieniejąca kryształem — lodem — żelazem,
Ty prowadzisz nasz duch — na walki surowy trud!
Doświadczenia bogini, tyś wiecznych prawd drogowskazem,
Twa nieomylna dłoń — do boskich prowadzi nas wrót.


III.

Słowo jest jak płynący z nieba na ziemię cherubin,
W blaskach świetlanych tęcz, w dźwiękach upojeń i arf!
Symbol ducha ludzkiego wieczystych z niebem zaślubin —
Pełny wiosennych drgań — pieśni, zapachów i barw!

W niem objawień potęga, drżąca na skrzydłach anielich,
Spływa w poetów pierś — i w złote dźwięki strun.
W słodkich wianiach zefirów, w pieśniach gołębich i pszczelich
Słyszy natury głos — wieszczbiarka bożych run!