Strona:Poezye cz. 1 (Antoni Lange).djvu/168

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


I.

Dwiema płynie drogami duch niezwalczony człowieczy
W nieskończoności świat, w otchłań tajemnic i prawd;
Dwojgiem okien pogląda w treść niewiadomą wszechrzeczy;
Z nici uplata dwóch — myśli i uczuć swych haft.

Jedna patrzy w teleskop i zbrojna w cyrkla dwa ostrze,
Zwolna, jak minut bieg — idzie za rzeczą krok w krok:
Niedba światy ogromne, czy ziarna piasku najprostsze —
Lampą rozjaśnia swą wiecznej zasłony mrok.

Druga — anioł skrzydlaty — w tęcze odziany i w gromy —
Jehowiczny ma głos — królewskich orłów ma lot:
Jednym rzutem ogarnia — światów dalekich ogromy —
Cały ogarnia świat — w jednej miłości splot.

Jedna nóż doświadczenia — druga natchnienia ma kwiaty,
Słowo i Cyfra: dwie — one potęgi są w nas:
Cyfra z ziemi ku niebu, Słowo mknie z nieba na światy,
Aż wejdą na ów szczyt, kędy spotkania ich czas!

Sfinksie! Oto nad tobą gwiazda poranna, Lucyfer,
Świeci w Edypów noc — dwojgiem promiennych swych lamp:
Lampą słów promienistych — i lampą ognistych cyfer;
Nad twą piersią jak nóż — ksiąg Euklidowych lśni jamb!