Strona:Poezye cz. 1 (Antoni Lange).djvu/155

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Światem? Gdzie dwie te osi nieśmiertelne
Pieśniowe — same są hymnem śpiewanym?
I gdzie zewnętrzny świat i świat wewnętrzny
Zda się w treść jedną połączonym ruchem,
Który — mistrz jakiś — w zawikłaniach zręczny
Powiązał pełnym walk i tajń łańcuchem?
Bo jak rozplątać te węzły tajemne,
Gdzie duch badawczy toczy wieczne boje —
Jak odpływ morza i przypływ wzajemne,
A jak byt długie? A tych walk jest troje:
A naprzód ducha prąd przeciw naturze
I wraz natury ku piersiowej klatce,
Których wzajemne ku sobie podróże
Płyną wieczyście w morderczej zagadce.
A druga walka z innych duchów tłumem.
Co przeciw tobie idą z dzikim gwarem,
I chcą twój rozum zabić swym rozumem
A twoje serce — swoich serc ciężarem.
A trzecia, pełna miłosnej tęsknoty,
I egoizmu okryta żałobą,
Spowiedzi — modłów — i łez — i Golgoty —
Jest wieczna walka ducha z samym sobą.
Tak duch patrzący na zewnętrze świata,
Sam jest tym światem, w którym jest zamknięty;
Tak duch co wiecznie wokół osi lata
Sam jest tą osią! — Oto krąg zaklęty!


V.

A jeśli byłeś w jakim głuchym borze,
Co nie ma granic ani form osnowy,
Czy znajdziesz patrząc w to zielone morze,
Gdzie jego zaródz i gdzie punkt środkowy?
Może tym puszczy środkiem i źródliskiem —