Strona:Poezye cz. 1 (Antoni Lange).djvu/070

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Nie mów, że motyl goni motyla, że pyły kwiecia tęsknią ku sobie, że gołąb całuje gołębicę, że pieszczochy łąk — źrebięta dojrzały do pragnień miłosnych; że dziewczęta okiem płomiennem i uśmiechem różowym chłopców do uściśnień nęcą.
Śnieżne szaty ślubne przywdziały brzozy; sokory zakwitły rozłożystemi konary; klon szumi biało-nakrapianym liściem i duma o odrodzonem życia pragnieniu.
Nie mów tego! Motyl i gołębica, źrebięta i dziewczyny — to jedna dusza — jedna potęga całej natury.
Nieśmiertelna Ewa w milionie kształtów.
Duch niewieści — który trwa wiekuiście, w całym łańcuchu bytu.
Jeden i jedyny.
Straszną i tajemniczą jest jej potęga. Gołębica mści się za motyla, kobieta za kobietę.
Drżyj, bo nigdy nie poznasz, jaki tajemniczy związek istnieje między niemi.
Nie rospleciesz nigdy węzła, który łączy Ewę żyjącą i Ewę umarłą.
Ewę, która się rumieni w listkach róży; która szeleści w skrzydłach motyla; która dźwięczy w śpiewie gołębicy i w wesołem rżeniu młodej klaczy; i która faluje we wzruszonej piersi dziewczyny.
Nie odgadniesz nigdy, jakim węzłem mistycznym połączone są kobiety na wszystkich kresach globu ziemskiego.
Zawsze ta sama. Jedna i jedyna.
Jedna drugą dopełnia — jedna mści się za drugą.
Nieśmiertelna Ewa — wiekuisty duch niewieści, Bożą wolą do bytu powołany — i rozlany