Strona:Poezye cz. 1 (Antoni Lange).djvu/069

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


EPILOG.


Błogosławione niech będą imiona wszystkich kobiet, przez które cierpiałem. Błogosławione niech będą imiona tych, które kochałem — i tych, które mnie kochały — i tych, które dobre były dla mnie.
Pocałunki stracone na zawsze!
Pocałunki zakazane!
Pocałunki zatrute! wszystkie te pocałunki — złe i dobre — wspominam jako życia mojego najbarwniejsze kwiaty.
Wygnany poza koło żyjących, umarły pośród żywych — osamotniony jak ten, który został wyklęty — przebaczam wszystkim i sam o przebaczenie błagam.
Nigdy dość nisko głowy nie uchylisz przed kobietą, nigdy dość pobożnie nie uklękniesz przed nią, bo nie wiesz — ile Boga jest w jej anielstwie.
Nigdy nie śmiej bluźnić przeciw niej, bo nie wiesz ile świętości jest w jej kłamstwie — i grzechu.
Błogosławione niech będzie anielstwo kobiety — i jej grzech — i jej kłamstwo.
Straszną i tajemniczą jest jej potęga.
Rozemknęły się kielichy róż — zakwitły bzy — majowe słońce ozłociło runie wiosenne. Soki życia trysnęły — świat miłością dysze.