Strona:Poezye Stanisława Trembeckiego. Tomik I.djvu/061

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
62
POEZYE STANISŁAWA TREMBECKIEGO.

Miła pasterko! jakież zabawy
Z twej arkadyjskiej samoty
Do pełnej tłumu zwabia Warszawy,
Tu słodycz, pokój, pieszczoty.
 
Czym niegdyś Grecy we snach uczonych
Poeci łudzili myśli,
Twój bystry dowcip z twych uwielbionych
Rączek ołówkiem zakryśli.
 
A zatym wzorem Nimfów gromada,
Leśnych i wodnych pospiesza,
Ta wonne kwiaty kształtnie układa,
Ta ze skał rzeki zawiesza.

Inne przez lutni wszechmocne brzmienia
Rozkazom pańskim przytomne,
Wabią stoletne dęby z korzenia
I w ciosach głazy ogromne.
 
Moc jakaś w krótkiej czasów przestrzeni,
Wspaniałe dźwiga siedlisko,
Gdzie tylko w dzikiej smutnych puszcz cieni,
Zwierz płochy miał swe łożyska.
 
Ni srogi Charon z zarzecza pławi
Duchy wybladłe i głodne,
Łódź twoja w jasnych Elizach stawi
Rozkosz i myśli swobodne.