Strona:Poezye Konstantego Piotrowskiego.djvu/77

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Świętą nadzieję ocucać,
Iż mię ona w niebie czeka.
A teraz ciosem dotkniony śmiertelnym,
Promień wieczności straciłem,
I ziemi okryty pyłem,
Żyje ogniem skazitelnym.
Gdy widzę obraz jak Bóg za nas kona,
I w tenczas w moich łzach — ona.
Witam ją w słońca wschodzących promieniach,
Ona mię w nocnych nie opuszcza cieniach.

XIII.

Wczoraj — wybiła północ — strach mogiły,
Ostatnie wyczerpał siły;
Ja na kolanach z duszy ukorzeniem,
Błagałem Matkę Chrystusa Łaskawą,