Strona:Poezye Konstantego Piotrowskiego.djvu/76

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Teraz do grobu — męczarnie.
Za grobem być z nią — niemogę.
Myslałem w postach i modłach gorących,
Bóg wysłucha prośb grzesznika,
Czuję że w murach klasztorów milczących,
Pożar miłości nie znika.
Namiejętności ocknęło się morże,
Pożera ogień straszliwy,
W każdem miejscu, w każdej porze,
Postrzegam jej obraz żywy.
Ona w sercu, ona w głowie,
Ona w mych modlitw osnowie,
Nieraz ją usta chcą zawołać moje,
Lecz świętość murów znieważyć się boję.
Wierz, pokim się krwią nie zmazał człowieka,
Umiałem tę ziemię rzucać,