Strona:Poezye Konstantego Piotrowskiego.djvu/75

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Jak Boga chwalić? i o co go żebrać?
Ach! jakiem sercem i usty jakiemi?
Można nadziei tyle w sobie zebrać?
Iż się jeszcze złączę z niemi,
Jak do przybytku niewinnych wejść zdoła,
Wściekłością tchnący morderca?
Jak w niebie, dłonią skrwawioną — Anioła
Do skalanego smieć przycisnąć serca?.

XII.

Wszedłem w wasz dóm świątobliwy,
Lać łzy które daje skrucha,
Ale niestety! czuję nieszczęśliwy
Iż serce głosu zbawienia nie słucha.
Bywało kiedy mię płomień ogarnie,
Obraz wieczności umniejszał pożogę,